Wywiad z Ireną Poskrobko

01

 

Pani rodzina od kilku pokoleń mieszka w Hajnówce. Proszę powiedzieć w jakich okolicznościach osiedliła się na Hajnowskiej Ziemi.

- Moja babcia była Rosjanką, w związku z licznymi prześladowaniami postanowiła przyjechać do Polski. Z Grodna, gdzie zatrzymała się u swojej siostry, przyjechała do Białegostoku. W 1920 roku osiedliła się w Hajnówce. Dziadek pracował w Dworze Carskim.

Kiedy po raz pierwszy Pani rodzina zetknęła się z ciastem o nazwie „Marcinek”?

Dziadek pracował w Dworze Carskim, gdzie hucznie obchodzono święto Marcina. Z tej też okazji pieczono wspaniałe ciasto zwane „Marcinek”, o czym wielokrotnie opowiadała mi mama.

Niestety, w czasie okupacji (w latach 1939 -1940) zaprzestano wypieku. Ciasto było kosztowne i pracochłonne, również z dostępem do produktów był coraz trudniej. Mojego ojca, wraz z dr Ptaszyńskim i wieloma innymi aresztowano. Wielu wówczas zamordowano...

Babcia zmarła w 1939r. Została pochowana na cmentarzu w Dubinach, ponieważ w Hajnówce jeszcze nie było cmentarza prawosławnego. Przed śmiercią przekazała recepturę na „Marcinka” mojej mamie, która od tej pory piekła go przy wielkich uroczystościach rodzinnych i świętach. Doskonale pamiętam, kiedy skończyłam 3-letnie studium Pielęgniarsko – Położnicze w Bydgoszczy i otrzymałam dyplom – mama zrobiła mi to ciasto w nagrodę. Był to 1952 rok. Przez 15 lat pracowałam na sali operacyjnej. To właśnie w tym okresie rozpoczęły się moje doświadczenia w przygotowaniu tego wyśmienitego ciasta. Piekłam ciasto na imieniny doktorowi Dowgirdowi, mojej przełożonej - pani Hryniewickiej, doktorowi Niekraszowi. „Marcinek” był już naszym symbolicznym ciastem „szpitalnym”. Kiedy moja przełożona odchodziła na emeryturę otrzymałam propozycję przejęcia jej funkcji, jednak podziękowałam i przeniosłam się do hajnowskiego żłobka, gdzie pełniłam funkcję szefowej. Tam ciasto pieczone było częściej, ze względu na liczne wizytacje i szkolenia.

Często piekła Pani to ciasto?

Pracowało u mnie wiele dobrych kucharek, między innymi pani Milczarek, Pani Dzięciołowska, Pani Mrugalska. Ciasto piekłyśmy coraz częściej, z różnych okazji. Na pytanie jakie ciasto przygotujemy – wybór zawsze padał na „Marcinka”. I tak właśnie te „Marcinki” rozeszły się początkowo po całej Hajnówce, następnie po całym powiecie. A teraz to można kupić nawet w Warszawie. Kiedy byłam z wizytą u szwagierki, ta poczęstowała mnie mówiąc: „Słuchaj, ja Cię poczęstuje Twoim Marcinkiem” no i ten „Marcinek” podała do stołu...

Nie myślała Pani o wypieku dla zarobku?

Na sprzedaż nie robiłam, ale dla rodziny piekłam dość często. Szczególnie na ważne okazje - wszystkie przyjęcia weselne dla synów, wnuków, i prawnuków. Mój mąż często mówi: „Słuchaj, Ty tu załóż sobie jakąś cukiernię.....” On oczywiście żartował, chociaż pomimo wychowywania 3 dzieci – dość często zdarzało mi się piec to dość pracochłonne ciasto.

Czy przepis na „Marcinka” jest Pani sekretem?

Przepisy dawałam wszystkim kto się zgłaszał. Państwu również chętnie go udostępnię. W mojej rodzinie są osoby, którym przekazałam recepturę i pieką to ciasto już ponad 40 lat.

Do zrobienia „Marcinka” potrzeba:

ciasto:

  • 1 kilogram mąki,

  • 1 płaska łyżeczka sody do pieczenia,

  • 4 jajka, w tym jedno całe i 4 żółtka,

  • 7/8 szklanki cukru,

  • 1,5 szklanki śmietany 18%,

Zagniecione ciasto odłożyć na 4 godziny do lodówki. Po tym czasie podzielić na części i rozwałkować na grubość ciasta makaronowego ok. 1-2 mm. Najlepiej wałkować na ciepłej blasze, na której będzie się piekło. Upiec 20-25 okrągłych placków.

krem:

1 l śmietany kremówki

1,5 szklanki cukru (ewentualnie 1 szklanka)

sok z 1 średniej cytryny

zapach migdałowy

Kremówkę ubić mikserem + sok z cytryny, szybko rozmieszać, by nie o zrobiło się masło i przekładam zimne placki. Na każdy placek kładę 2 czubate duże łyżki śmietany. Przełożone śmietaną placki przyciskam i wstawiam na 12 godzin do lodówki. Kiedy placki są już nasączone śmietaną wyrównuję boki, obsypuję je bułką i dekoruję górę.

Dziś ciasto jest pięknie udekorowane, niegdyś było tak samo?

Moja babcia dekorowała ciasto palcami. Kleiła jakąś krateczkę, czy kwiatuszek. Było to bardzo pracochłonne. Moja mama ozdabiała bez żadnych form. Zwykle był to kwiatek wysypany startym sucharkiem, czy bułką. Drugą część bułki podpalała na inny kolor na patelni. I tym robiła wykończenia. Obecnie korzysta się z gotowych form.

Pierwsze formy do dekoracji wyciął mi z kartonu pan Kulikowaski. Wpierw nakłada się jedną formę – przesiewa się sitkiem jasne tło, następnie wzorki dodaje np. kawą. Resztę można wykończyć ręcznie.

Z pewnością z biegiem lat ciasto zmienia swój wygląd i smak. Czy bardzo się zmieniło na przestrzeni tych kilku pokoleń?

Tak. Niegdyś piekło się 30 placków, teraz dobrze, jak ktoś upiecze 20 sztuk. Ja staram się piec 20 – 25 szt. Mam specjalnie przygotowane tacki z grubej blachy, które niegdyś wykonał mi pan Kulikowski. Służą mi do tej pory. Za jednym razem mogę upiec 3 placki. Pieczenie wszystkich zajmuje mi ok. 1,5 godziny. Ciasto wałkuję również na tych tackach. Kiedy są ciepłe – ciasto daje się cieniej rozwałkować. Duże znaczenie ma również śmietana. Wcześniej brałam ją z Mleczarni w Hajnówce. To była bardzo dobra śmietana, niestety teraz już jej nie produkują. Wiem, że niektórzy mieszają śmietanę kremówkę ze zwykłą śmietaną. Ciasto jest może mniej kaloryczne, ale niestety traci też na smaku.

Jak Pani ocenia „Marcinki”, które można kupić w sklepach?

Wszystkie są takie śliczne, równiutkie, pięknie udekorowane, chodź nie bardzo podoba mi się dekoracja zwierzęca. Sklepowe „Marcinki mają jednak wielką wadę – są za mało wilgotne.

Czy w Pani rodzinie młodsze pokolenia również pokochały na tyle „Marcinka”, by samemu zrobić?

Mój wnuk Grzesio Poskrobko, jest lekarzem, ale potrafi zrobić też naprawdę wspaniałe ciasto. Jak zrobił „Marcinka” na pierwsze urodziny syna to była zdziwiona: „Boże Święty Grzesiu, to żeś Ty?” - zapytałam „- tak babciu, to ja zrobiłem”. Jestem z niego naprawdę dumna. Wszystko zrobił sam.

Dziękujemy za rozmowę.

Emilia Rynkowska


Sport

1park

Ośrodek Sportu i Rekreacji


Park Wodny


Skatepark


Street Workout


Korty tenisowe


Basen odkryty


Orliki


Lodowisko


Rowerzysta na drodze


KLUBY SPORTOWE:

Boks UKS Unia

Piłka Siatkowa

KS Puszcza

HKS ŻUBR

  • judo
  • kulturystyka

Klub Karate Tradycyjnego


 

KONTAKT

border video

   ul. Aleksego Zina 1, 17-200 Hajnówka

   tel. 85 682 21 80,  fax 85 674 37 46

   Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

                     Kontakt do referatów

  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 NA SKRÓTY

border video

  Godziny otwarcia:

  poniedziałek godz. 8:00-16.00; wtorek-piątek 7.30-15.30

  Godziny przyjęć Burmistrza: poniedziałek 13.00-17.00

  Kasa UM czynna: pn: 8:00-15.30, wt.-pt. 8.00-15.00; przerwa 10.30-11.30

  Rachunek bankowy do bezgotówkowej zapłaty opłaty skarbowej: 46 1020 1332 0000 1602 0276 4058

   Nr IBAN: PL 46 1020 1332 0000 1602 0276 4058

   NIP 543-00-10-446                  SWIFT: BPKOPLPW

   NIP Gminy Miejskiej Hajnówka NIP 603-00-06-341

border video

   herb UMHerb Miasta Hajnówka do pobrania

 

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.